Zarejestrowano już ponad 15 tys. mutacji koronawirusa. Z tej liczby naprawdę groźnych jest około pięciu – mówi dr Leszek Borkowski, farmakolog kliniczny.

– Niepokoi nas łatwość, z jaką ten wirus przechodzi z jednej osoby na drugą, co jest efektem mutacji – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski, farmakolog kliniczny w Szpitalu Wolskim w Warszawie. Zaznacza, że tzw. brytyjska odmiana koronawirusa charakteryzuje się nie tylko większą zakażalnością, lecz także prowadzi do większej liczby hospitalizacji. A to z kolei jest powodem niewydolności służby zdrowia.

Kiedy wirus staje się bardziej zjadliwy

– Pojawiają się również pewne mutacje, które powodują, że w wyniku tego przeniesienia wirus jest bardziej zjadliwy, bardziej zaraźliwy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Leszek Borkowski.

– Mówię tutaj o mutacji E484K, która powoduje, że wirus uodpornia się na blokowanie go przez przeciwciało znajdujące się w organizmie człowieka po kontakcie z białkiem wirusowym. Na szczęście nie jest to jeszcze bardzo powszechne, ale za to jest intensywnie obserwowane – dodaje ekspert.

– Mutacja to jest błąd, jaki powstaje w przepisywaniu białka w czasie replikacji. Jeżeli takich mutacji mamy więcej, to mamy wariant, jeżeli ta zmiana się utrwala, to wtedy mamy nowy szczep wirusa – wyjaśnia dr Borkowski.

Dodaje: – Na szczęście szczepu nie zarejestrowano, zarejestrowano kilka wariantów, mówię tutaj o wariancie brytyjskim, południowoafrykańskim, brazylijskim, szczególnie tym związanym z miastem Manaus, czy kalifornijskim – wylicza ekspert.

Limfocyty uczą się, jak rozpoznawać białka wirusa

– Limfocyty B, czyli limfocyty pamięci, uczą się, jak rozpoznawać białka wirusa w pewnym przedziale. Jeżeli białko wirusa zawiera fragment zmutowany, który wykracza poza tolerancję pamięci limfocytu B, to wtedy ochrona organizmu będzie zdecydowanie mniejsza. Cały czas mówimy o najgroźniejszym białku kolca, ono stanowi klucz do drzwi naszej komórki. Jeżeli mamy metodę zablokowania tego klucza, to wirus nie dostanie się do naszych komórek i nie zarazi nas – tłumaczy farmakolog.

Podkreśla, że nie można przewidzieć, w jakim kierunku pójdą mutacje. Przypomina, że zarejestrowano już ponad 15 tys. mutacji, a z tej liczby naprawdę groźnych jest około pięciu.

Eksperci zaznaczają, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zaszczepienie jak największej liczby osób. W Polsce zaszczepionych dwiema dawkami zostało dotychczas ok. 2 mln osób, a przynajmniej jedną dawkę (czyli do tej grupy wchodzą też zaszczepieni obiema dawkami) otrzymało ponad 3,8 mln Polaków.

źródło: newseria.pl